- Dołączył
- Kwiecień 5, 2008
- Posty
- 1127
- Liczba reakcji
- 280
Trzecia edycja konkursu MiL Mastah dobieg?a ko?ca.
Oto zwyci?zcy:
1. Praca nr.1 - [USER]Arkam Shadow[/USER] - 8 g?os?w
2. Praca nr. 5 - [USER]Kuzirashi[/USER] - 7 g?os?w
Nagrody nied?ugo zostan? rozdane. Kolejna edycja rozpocznie si? za tydzie?.
Oto zwyci?zcy:
1. Praca nr.1 - [USER]Arkam Shadow[/USER] - 8 g?os?w
Wiele lat temu krainy mainlandu by?y opustosza?ymi stepami na kt?rych nie mia? szans wyrosn?? najmniejszy kawa?ek zieleni.
W po?udniowej cz??ci tej strefy zaczeli osiedla? si? ludzie, biedni rolnicy kt?rzy nie mieli grosza przy duszy, jednak
mieli co? czego pozazdro?ci? im mo?e nie jeden cz?owiek w obecnym ?wiecie, darem tym by? nie spotykany zapa? do pracy.
Buduj?c ma?a osade stawiali kolejno hat? za hat?. Jednak sielanka ta nie trwa?a d?ugo, szcz?sliwych mieszka?c?w zacze?y
niepokoi? potwory zbli?aj?ce si? do osady. Monstrami tymi byli orkowie, kt?rzy w zamian za mo?liwo?? mieszkana tutaj kazali
p?aci? sobie danine pod gro?b? zniszczenia wioski. Jedynie waleczny Sam odwa?y? si? im sprzeciwi?, jednak jedna osoba nie ma
zbyt wielkich szans z hordami przeciwnika. Wiedz?c, ?e ka?da istota ma sw?j s?aby punkt postanowi? sprawdzi? na co
podatni s? orkowie. Wyruszaj?c w podr?? zabra? ze sob? plecak oraz potrzebny ekwipunek. Przez wiele tygodni nikt nie wypowiedzia?
nawet s?owa o bohaterze, kt?ry jak wi?kszo?? osadnik?w my?la?a poleg?. Coraz biedniejsi mieszka?cy wioski zaczeli traci?
nadzieje na koniec rz?d?w drapie?nych wojownik?w. W nocy poprzedzaj?cej dzie? sp?aty haraczu dla ork?w do wioski wr?ci?
ten kt?ry uwa?any by? za zmar?ego, by? to Sam, wiele si? nauczy? b?d?c w podr??y. Zosta? wojownikiem oraz posiad?
umiej?tno?ci kowalstwa. Usiad?wszy przy ognisku zacz?? opowiada? jak to walczy? z pot??nymi smokami, cyklopami oraz innymi
straszynymi potworami, wspomnia? te? o pergaminie znalezionym przy ciele ko?o Acient Temple, napisane tam bylo o korzystaniu
z pradawnej mocy zwan? magi?. Jako i? Sam mia? ju? swoje umiej?tno?ci nie m?g? perfekcyjnie nauczy? si? te? magii wi?c
ofiarowa? zw?j przyjacielowi o imieniu Xodet, wcze?niej by? on zielarzem. Czytaj?c zw?j Xodet zosta? os?oni?ty czym? w
rodzaju mg?y, aur?, w blasku ciemnej po?wiaty zacz?? wypowiada? nie znane nikomu wcze?niej s?owa, przypuszczano, ?e
s?owa te by?y zakleciami stosowanymi w pradawnym kraju Yo-Ri, kt?ry zosta? poch?oni?ty przez d?ungl?.
Wszyscy osadnicy ujrzywszy ten widok wstali z miejsc, Xodet przesta? ?wieci?, lecz czul w sobie co? czego nie czu? nigdy wcze?niej,
czu? w sobie nieograniczon? si?e. Zaczyna?o ju? ?wita?, do wioski przyszed? ma?y oddzia? ork?w po danin?, Sam razem z Xodetem
wyszli im na przeciw, sprzeciwiaj?c si? zostali przez nich zaatakowani, Sam u?ywaj?? swojego w?asno r?cznie wyk?utego
miecza zabija? orki jeden po drugim , Xodet wiedz?c, ?e jego moc te? jest przydatna wpad? w trans, osadnicy mogli wtedy uj?e? nagle
zmiany pogody, czarne chmury, pioruny oraz blaski roz?wietlaj?ce pole bitwy. Po kilku godzinnej walce zwyci??cy powr?cili
do centrum wioski. Wie?niacy wiedzieli, ?e nie b?dzie to koniec ich klopot?w, Sam pokierowa? budow? murow, kt?re mia?y na celu
powstrzyma? najazdy ork?w, Xodet za? przekaza? cz??? swej mocy innym mieszka?com wioski, ucz?c ich jak z niej korzysta?.
Gdy nadeszla chwila kolejnego starcia z orkami, osadnicy byli ju? na to przygotowani. Armia rycerzy sama oraz Gildia mag?w
Xodeta w nie d?ugim pojedynku zniszczy?a przeciwnik?w. Szcz??liwi mieszka?cy postanowili na to wydarzenie wznie?? wspania?y zamek
kt?ry mia? na celu upami?tni? to wydarzenie, postawienie zamku mia?o te? bardzo du?y wp?yw na sytuacje w ca?ej krainie,
niegdy? ma?a osada mia?a teraz miano miasta zwanego Thais. Wie?? o jego powstaniu szybko roznios?a si? po ?wiecie, do Thais
zaczeli przybywa? ludzie z innych zak?tk?w ?wiata. Tak oto wymar?e stepy zamieni?y si? w kwitn?ce krainy, kt?rych stolic?
zosta? Thais!
W po?udniowej cz??ci tej strefy zaczeli osiedla? si? ludzie, biedni rolnicy kt?rzy nie mieli grosza przy duszy, jednak
mieli co? czego pozazdro?ci? im mo?e nie jeden cz?owiek w obecnym ?wiecie, darem tym by? nie spotykany zapa? do pracy.
Buduj?c ma?a osade stawiali kolejno hat? za hat?. Jednak sielanka ta nie trwa?a d?ugo, szcz?sliwych mieszka?c?w zacze?y
niepokoi? potwory zbli?aj?ce si? do osady. Monstrami tymi byli orkowie, kt?rzy w zamian za mo?liwo?? mieszkana tutaj kazali
p?aci? sobie danine pod gro?b? zniszczenia wioski. Jedynie waleczny Sam odwa?y? si? im sprzeciwi?, jednak jedna osoba nie ma
zbyt wielkich szans z hordami przeciwnika. Wiedz?c, ?e ka?da istota ma sw?j s?aby punkt postanowi? sprawdzi? na co
podatni s? orkowie. Wyruszaj?c w podr?? zabra? ze sob? plecak oraz potrzebny ekwipunek. Przez wiele tygodni nikt nie wypowiedzia?
nawet s?owa o bohaterze, kt?ry jak wi?kszo?? osadnik?w my?la?a poleg?. Coraz biedniejsi mieszka?cy wioski zaczeli traci?
nadzieje na koniec rz?d?w drapie?nych wojownik?w. W nocy poprzedzaj?cej dzie? sp?aty haraczu dla ork?w do wioski wr?ci?
ten kt?ry uwa?any by? za zmar?ego, by? to Sam, wiele si? nauczy? b?d?c w podr??y. Zosta? wojownikiem oraz posiad?
umiej?tno?ci kowalstwa. Usiad?wszy przy ognisku zacz?? opowiada? jak to walczy? z pot??nymi smokami, cyklopami oraz innymi
straszynymi potworami, wspomnia? te? o pergaminie znalezionym przy ciele ko?o Acient Temple, napisane tam bylo o korzystaniu
z pradawnej mocy zwan? magi?. Jako i? Sam mia? ju? swoje umiej?tno?ci nie m?g? perfekcyjnie nauczy? si? te? magii wi?c
ofiarowa? zw?j przyjacielowi o imieniu Xodet, wcze?niej by? on zielarzem. Czytaj?c zw?j Xodet zosta? os?oni?ty czym? w
rodzaju mg?y, aur?, w blasku ciemnej po?wiaty zacz?? wypowiada? nie znane nikomu wcze?niej s?owa, przypuszczano, ?e
s?owa te by?y zakleciami stosowanymi w pradawnym kraju Yo-Ri, kt?ry zosta? poch?oni?ty przez d?ungl?.
Wszyscy osadnicy ujrzywszy ten widok wstali z miejsc, Xodet przesta? ?wieci?, lecz czul w sobie co? czego nie czu? nigdy wcze?niej,
czu? w sobie nieograniczon? si?e. Zaczyna?o ju? ?wita?, do wioski przyszed? ma?y oddzia? ork?w po danin?, Sam razem z Xodetem
wyszli im na przeciw, sprzeciwiaj?c si? zostali przez nich zaatakowani, Sam u?ywaj?? swojego w?asno r?cznie wyk?utego
miecza zabija? orki jeden po drugim , Xodet wiedz?c, ?e jego moc te? jest przydatna wpad? w trans, osadnicy mogli wtedy uj?e? nagle
zmiany pogody, czarne chmury, pioruny oraz blaski roz?wietlaj?ce pole bitwy. Po kilku godzinnej walce zwyci??cy powr?cili
do centrum wioski. Wie?niacy wiedzieli, ?e nie b?dzie to koniec ich klopot?w, Sam pokierowa? budow? murow, kt?re mia?y na celu
powstrzyma? najazdy ork?w, Xodet za? przekaza? cz??? swej mocy innym mieszka?com wioski, ucz?c ich jak z niej korzysta?.
Gdy nadeszla chwila kolejnego starcia z orkami, osadnicy byli ju? na to przygotowani. Armia rycerzy sama oraz Gildia mag?w
Xodeta w nie d?ugim pojedynku zniszczy?a przeciwnik?w. Szcz??liwi mieszka?cy postanowili na to wydarzenie wznie?? wspania?y zamek
kt?ry mia? na celu upami?tni? to wydarzenie, postawienie zamku mia?o te? bardzo du?y wp?yw na sytuacje w ca?ej krainie,
niegdy? ma?a osada mia?a teraz miano miasta zwanego Thais. Wie?? o jego powstaniu szybko roznios?a si? po ?wiecie, do Thais
zaczeli przybywa? ludzie z innych zak?tk?w ?wiata. Tak oto wymar?e stepy zamieni?y si? w kwitn?ce krainy, kt?rych stolic?
zosta? Thais!
Zm?czony podr??nik otworzy? drzwi do tawerny. Zaskrzypia?y, j?k?y i kiedy Karon – gdy? takie by?o jego imi? – wszed? do budynku ledwo da?y si? zamkn??. Od razu spotka? si? z ch?odem ze strony biesiadnik?w: „Ej, Ty! Chucherko! Gdzie zostawi?e? mam?? Hahaha..” By? bardzo zmieszany. Nie wiedzia? co mia? zrobi? – on – szczup?y, niewysoki, m?ody ch?opaczek, kt?ry stroni? od wszelkich b?jek. Pewnie w tej chwili by wyszed?, gdyby nie co?, co go zaintrygowa?o. W k?cie tawerny, przy starym stoliku siedzia? dziwnie ubrany starzec. Co wi?cej, skin?? na niego aby podszed?. Karon sta? jeszcze przez dwie minuty, a? drzwi zanim si? otworzy?y i kto? popchn?? go przez nieuwag?. Zachowa? si? jakby to wcale nie mia?o miejsca i szybkim krokiem, zdenerwowany pomkn?? w stron? s?dziwego pana. Kiedy si? zbli?y? Starzec rzek?:
- Siadaj! ?mia?o Urgh..Hyp..Yy.. – zako?czy? kaszlem.
- Co si? dzieje? – Karon zapyta? zdenerwowany.
- A no nie wiesz? Starsi maj? te swoje zmory, kt?re czasem im przeszkadzaj?. Nie przejmuj si?.. – Uspokoi? go nieznajomy.
- Dlaczego na mnie skin??e?, abym przyszed??
- Wygl?dasz mi na ambitn? osob?, kt?ra ch?tnie wyruszy na pewn? przygod? – Wyszepta? staruszek.
- Po skarb?! – Wykrzykn?? z wra?enia m?odzieniec.
Ca?a tawerna zacz??a si? z niego ?mia?, gdy? wszyscy to s?yszeli: „Haha..No patrzcie Pan?two! Kolejny da? si? nabra? Dziadkowi i jego historyjce! Ma dziadek smyka?k? to bajania dzieci! Nada?by si? na nia?k?! W dodatku dla tego maluszka! Haha..” Karonowi ju? by?o oboj?tne co o nim my?l?. Zaintrygowany zapyta? wi?c starca:
- Co to za historia?
- No, c??.. Pewnie nie wiesz sk?d si? wzi??o miasto, do kt?rego prowadzi ten szlak, przy kt?rym le?y Tawerna..
- Legenda o powstaniu Thais?! – Zn?w wykrzykn?? m?odzieniec i spotka? si? ze ?miechem.
- Mo?e nauczysz si?, ?eby siedzie? cicho i nie przerywa? starszym. Dawno, dawno temu, w?r?d trawiastych dolin i w?skich, g?rskich przesmyk?w ?y?a gromada ludzi, kt?rzy sami siebi? nazywali Thaianami. ?yli w ma?ej wiosce, kt?r? opuszczali w razie niebezpiecze?stwa i uciekali w g?ry. Nie by?a ona du?a, kilkana?cie dom?w, kowal i kilka pastwisk. Ludzie tam g??wnie zajmowali si? hodowl? byd?a i owiec. W?r?d nich, mieszka? sobie ch?opak imieniem Thor. Mia? ju? 16 lat, kiedy musia? stan?? przed wyzwaniem swojego ?ycia. Oto w zwyk?y, bia?y dzie? da? si? pos?ysze? krzyk: „Ludziee, Do G?R, Pr?dzej! Smoki!”. Wszyscy zacz?li ucieka? w pop?ochu. Wszyscy tylko nie on, mimo, ?e by? ci?gni?ty przez swoich koleg?w, wyrwa? si? im i zacz?? szuka? ojca, kt?rego nie by?o w?r?d pierzchaj?cego t?umu. Thor bardzo si? ba?, ale przezwyci??y? strach i ruszy? przed siebie, gdzie zobaczy? ma?? grupk? ludzi. Zauwa?y? w?r?d nich ojca, kt?ry w pe?nym rynsztunku razem z garstk? innych pr?bowa? zatrzyma? smoka. Ale.. Nie by? to zwyk?y smok. Bestia o cielsku wa??cym mo?e i nawet setki ton mia?a sk?r? ze z?ota! Ch?opak bez ruchu ogl?da? przera?aj?c? scen? beznadziejnej walki ludzi ze strasznym potworem. I nagle, sta?o si? to, co by?o wiadome wcze?niej, ?e si? stanie. Monstrum nadlatuj?c z ca?? swoj? szybko?ci? zmiot?o jednym machni?ciem skrzyd?a wszystkich obro?c?w i ?aden z nich nie prze?y?. Thor pod wp?ywem emocji wpad? w jakby trans. Nie wiedzia? co robi, ani co m?wi, by? sparali?owany. W pewnej chwili, z jego ust da? si? pochwyci? krzyk: „ Baesilius!” , a smok zamieni? si? w rud? z?ota i spad? ca?y z hukiem na ziemi?. Po wszystkim, ludzie wr?cili z powrotem do osady. Z?oto pozwoli?o im na zbudowanie pi?knego miasta…
- Ale jaki skarb? – Przerwa? dziadkowi Karon.
- Du?a cz??? Rudy Z?ota zapad?a si? g??boko pod ziemi?. A pod Thais id? tunele. W jednym z nich, kiedy jeszcze by?em m?ody, zauwa?y?em g?ow? smoka wyrze?bion? na ?cianie. Wtedy jednak?e, nie mia?em wiedzy co to mo?e by?. Teraz, gdy si?y mnie opu?ci?y nie mog? tam si? uda?. Tobie jednak nic nie stoi na przeszkodzie. Tu masz map?..
Starzec wr?czy? kawa?ek starego papieru Karonowi, zakaszla?.. i wyzion?? ducha. M?odzieniec, podekscytowany wybieg? z tawerny i uda? si? w podr??, na przygod?, z kt?rej nigdy nie wr?ci?.. Ale to ju? inna bajka…
- Siadaj! ?mia?o Urgh..Hyp..Yy.. – zako?czy? kaszlem.
- Co si? dzieje? – Karon zapyta? zdenerwowany.
- A no nie wiesz? Starsi maj? te swoje zmory, kt?re czasem im przeszkadzaj?. Nie przejmuj si?.. – Uspokoi? go nieznajomy.
- Dlaczego na mnie skin??e?, abym przyszed??
- Wygl?dasz mi na ambitn? osob?, kt?ra ch?tnie wyruszy na pewn? przygod? – Wyszepta? staruszek.
- Po skarb?! – Wykrzykn?? z wra?enia m?odzieniec.
Ca?a tawerna zacz??a si? z niego ?mia?, gdy? wszyscy to s?yszeli: „Haha..No patrzcie Pan?two! Kolejny da? si? nabra? Dziadkowi i jego historyjce! Ma dziadek smyka?k? to bajania dzieci! Nada?by si? na nia?k?! W dodatku dla tego maluszka! Haha..” Karonowi ju? by?o oboj?tne co o nim my?l?. Zaintrygowany zapyta? wi?c starca:
- Co to za historia?
- No, c??.. Pewnie nie wiesz sk?d si? wzi??o miasto, do kt?rego prowadzi ten szlak, przy kt?rym le?y Tawerna..
- Legenda o powstaniu Thais?! – Zn?w wykrzykn?? m?odzieniec i spotka? si? ze ?miechem.
- Mo?e nauczysz si?, ?eby siedzie? cicho i nie przerywa? starszym. Dawno, dawno temu, w?r?d trawiastych dolin i w?skich, g?rskich przesmyk?w ?y?a gromada ludzi, kt?rzy sami siebi? nazywali Thaianami. ?yli w ma?ej wiosce, kt?r? opuszczali w razie niebezpiecze?stwa i uciekali w g?ry. Nie by?a ona du?a, kilkana?cie dom?w, kowal i kilka pastwisk. Ludzie tam g??wnie zajmowali si? hodowl? byd?a i owiec. W?r?d nich, mieszka? sobie ch?opak imieniem Thor. Mia? ju? 16 lat, kiedy musia? stan?? przed wyzwaniem swojego ?ycia. Oto w zwyk?y, bia?y dzie? da? si? pos?ysze? krzyk: „Ludziee, Do G?R, Pr?dzej! Smoki!”. Wszyscy zacz?li ucieka? w pop?ochu. Wszyscy tylko nie on, mimo, ?e by? ci?gni?ty przez swoich koleg?w, wyrwa? si? im i zacz?? szuka? ojca, kt?rego nie by?o w?r?d pierzchaj?cego t?umu. Thor bardzo si? ba?, ale przezwyci??y? strach i ruszy? przed siebie, gdzie zobaczy? ma?? grupk? ludzi. Zauwa?y? w?r?d nich ojca, kt?ry w pe?nym rynsztunku razem z garstk? innych pr?bowa? zatrzyma? smoka. Ale.. Nie by? to zwyk?y smok. Bestia o cielsku wa??cym mo?e i nawet setki ton mia?a sk?r? ze z?ota! Ch?opak bez ruchu ogl?da? przera?aj?c? scen? beznadziejnej walki ludzi ze strasznym potworem. I nagle, sta?o si? to, co by?o wiadome wcze?niej, ?e si? stanie. Monstrum nadlatuj?c z ca?? swoj? szybko?ci? zmiot?o jednym machni?ciem skrzyd?a wszystkich obro?c?w i ?aden z nich nie prze?y?. Thor pod wp?ywem emocji wpad? w jakby trans. Nie wiedzia? co robi, ani co m?wi, by? sparali?owany. W pewnej chwili, z jego ust da? si? pochwyci? krzyk: „ Baesilius!” , a smok zamieni? si? w rud? z?ota i spad? ca?y z hukiem na ziemi?. Po wszystkim, ludzie wr?cili z powrotem do osady. Z?oto pozwoli?o im na zbudowanie pi?knego miasta…
- Ale jaki skarb? – Przerwa? dziadkowi Karon.
- Du?a cz??? Rudy Z?ota zapad?a si? g??boko pod ziemi?. A pod Thais id? tunele. W jednym z nich, kiedy jeszcze by?em m?ody, zauwa?y?em g?ow? smoka wyrze?bion? na ?cianie. Wtedy jednak?e, nie mia?em wiedzy co to mo?e by?. Teraz, gdy si?y mnie opu?ci?y nie mog? tam si? uda?. Tobie jednak nic nie stoi na przeszkodzie. Tu masz map?..
Starzec wr?czy? kawa?ek starego papieru Karonowi, zakaszla?.. i wyzion?? ducha. M?odzieniec, podekscytowany wybieg? z tawerny i uda? si? w podr??, na przygod?, z kt?rej nigdy nie wr?ci?.. Ale to ju? inna bajka…
Nagrody nied?ugo zostan? rozdane. Kolejna edycja rozpocznie si? za tydzie?.

